O artyście

zdjęcie- Marek Wesołowski

Anna Maria Rusinek,  ur. 1977 w Busku-Zdroju. Ukończyła Państwowe Liceum Plastyczne w  Katowicach oraz  Akademię Pedagogiczną na wydziale  Malarstwa Instytutu Sztuki w Krakowie pod kierunkiem prof. Stanisława Sobolewskiego.

 Tworzy zarówno drobne formy malarskie jak i duże płaszczyzny figuralne. Obecnie zajmuje się aktem i portretem w malarstwie, a szczególnie  jest jej bliska art deco przefiltrowana przez jej wrażliwość w niepowtarzalny sposób nadający jej obrazom rys nieprzeciętnej indywidualności.

Charakterystyczne dla Anny Marii Rusinek są powroty do przeszłości, nie tylko w sferze idei intelektualnej czy formalnej. Jej sztuka jest powrotem do coraz rzadszej dziś rzetelnej pracy technologicznej.

 Artystka brała udział w licznych wystawach indywidualnych, a jej prace znajdują się w kolekcjach i zbiorach prywatnych w kraju, Europie i za oceanem.

 Artystka zajmuje się również pracę pedagogiczną, prowadzi profesjonalne warsztaty malarstwa i rysunku dla kandydatów na studia artystyczne. Maluje także portrety na zamówienie.

 

 

"Kobiety i ważki Anny Marii "

 „Tread softly, because you tread on my dreams.”

 

(W.B.Yeats)

 

 

  Artysta to ktoś podwójny. Mieszka w domu i w swojej głowie. Czasem go nie ma tu i tu. Ma podwójne imię lub nazwisko. Rozdwaja się na sztukę i rodzinę. Miewa przyjaciół, partnerów i alter ego. Żyje Klimtem i Dante Rossettim, a zakupy robi w Realu. Nie macie pojęcia, co kłębi się w głowie artysty, który jakby nigdy nic przechadza się miedzy półkami w dziale mięsnym. I lepiej nie wiedzieć. A jeśli kogoś już bardzo kusi, niech zajrzy na tę stronę, wpadnie na wernisaż, zagada artystę – to nic strasznego, a może się skończyć przyjaźnią lub niezwykłym nabytkiem w salonie nad kominkiem. Na przykład obrazem Anny Marii.

  Jej obrazy nie są polityczne ani antyreligijne.  Nie są po linii,  nie mają zamiaru obrażać niczyich uczuć.  Choć jeśli ktoś zechce na nie spojrzeć przez pryzmat swoich  przekonań i wierzeń, może dostrzec i takie aspekty, ale to jego sprawa. Te obrazy są piękne i niepokojące. Wabią oko pysznym kolorem i intrygującą symboliką. Należy im się dłuższa chwila, by je spróbować odczytać. Ważki, pszczoły, kaczki, irysy, tulipany, saksofony, flety, pociągi – jest tego mnóstwo w różnych konfiguracjach. Co one oznaczają? Być może sama autorka tego nie wie do końca. Przecież to nie ona mówi, lecz jej podświadomość, a w niej tkwi masa przeżyć, pragnień, lęków, snów. To one wdrapują się na sztalugi w żmudnym procesie malowania i osiadają na płótnie. A cudzych snów nie należy  krytykować bezmyślnie, nie zadając sobie przy tym trudu, by je rozszyfrować choć trochę. „Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach”, napisał poeta Yeats sto lat temu. Tych, co chcą rozmawiać o sztuce i poprzez sztukę to hasło nadal dotyczy.

Zajrzyjmy zatem w świat, gdzie już zawsze czekać na nas będą ważki, kobiety i ich tajemnice. Anna Maria zaprasza.

Ewa Parma